27 gru 2011

ostatni tydzień grudnia


działa jak zapadnia
na jednej szali całoroczny ciężar
przeważa

nikt się nie zakrada
by kraść
tyle swojego w nadmiarze

szmaty sprzedaję - szmaty
butelki z niewylaną żółcią
spaloną ziemię dzierżawię
naprawione zęby jak nowe
niesplamione prześcieradło
łyżkę bigosu z nadnerczami...


...przypływ adrenaliny
zgina ramię
ciśnienie spada

żegnam smuteczki moje
niezaksięgowane lokalne anomalie
zostańcie na ławeczce w miasteczku Kiruna
poczekajcie na śnieg i mróz

ziemia obróci się jeszcze raz do słońca
w styczniu wydłużę krok
w znanym kierunku
cała naprzód! na wschód

0 komentarze:

Prześlij komentarz