7 gru 2011

o północy w Paryżu*



„...marna nie spodoba mi się,
o dobrą będę zazdrosny”
usłyszał początkujący pisarz Gil Pender
od Ernesta Hemingwaya
w filmie Woody Allena

......................................

w miejscu wyznaczonym przez pragnienie
podjeżdża staroświecki Peugeot
z artystami
zawsze do nich tęskni świat

zajmuję swoje miejsce zauroczony
nie nazywam się Gil Pender
jakoś inaczej jestem podobny
skoro pozwalam
aby z rękopisem
wchłonęła mnie paryska noc w Café de Flore
czy Les Deux Magots w Saint-Germain-Des-Prés
z Picassem Cole Porterem i Scottem Fitzgeraldem
kręci się w głowie
...tylko nocą ...tylko nocą

Hemingway zaprowadzi mnie do Gertrudy Stein
wyłącznie ona w chwili prawdy wystawi rachunek
za zdolność omotania kruchego czytelnika

portret Madeleine Prisson francuskiej kochanki Picassa
albo – kto wie – olśniewającej Adriany z Bordeaux
jest uniwersalny
ale nieobiektywny obraz kobiety
zbliżony do martwej natury

dla wątłego artysty taki wyrok Gertrudy
to dożywocie na peryferiach sztuki
ale nie dla Pabla

mimo wszystko idę po bruku
słychać realny stukot
napawam się klimatycznym aspektem kawiarni
dym cygar przeciśnięty do pęcherzyków płucnych
jak absynt
la Fée Verte we krwi
i moja „martwa natura”
jest ożywiona
...kaskada owoców na paterze
gra w kolory
a te świece między kieliszkami
z Dom Pérignon
wodzą na pokuszenie kiedy kolejno
przenikam galerię
z utkwionym wzrokiem...

w Paryżu

poeci zwodzą poetów
malarze zachlapują konkurentów na wernisażach
la bohème
kuglarze i iluzjoniści bałamucą
publiczność bije brawo
wychodzę na scenę...

zbudźcie mnie nad ranem
w Warszawie

_______________________
* z inspiracji filmu Woody Allena „Midnight in Paris”, 2011

0 komentarze:

Prześlij komentarz