
zaciskający
najpierw skroń szroni
jakby w teatrze siwy aktor
zstępował ze sceny
wstępuje na palce
nóg i dłoni
biały duch
przenikamy się
ja i srebrzysty las
sople z mgieł wirują tuż blisko serca
z kurtki wyjmuję blaszki żołnierzy
poległych w arktycznej zamieci
i skręcony w lodową spiralę
lok dziewczyny po tamtej strony śmierci
chłód jest przejmujący
nieprzejrzyste szyby
z wywiniętymi kwiatami paproci
wymijam
zagłębiam się w domenę zim
na pograniczu Wielkiej Niedźwiedzicy
tuż blisko Boga
ubłagam aby odpuścił nam
tęskniącym
do czyjegoś ciepła
do pierwszej krwi
_______________________
* z inspiracji liryku „Mróz” Krzysztofa Kamila Baczyńskiego
Foto: Monika Trochimczuk
0 komentarze:
Prześlij komentarz