14 lis 2011

dzień w którym odpłynęła rzeka


zaznaczam na czerwono
w święto wolne od obowiązku
nie świadczę

siadam na urwisku
wyłącznie sam

dalekobieżnym pociągom daję zielone światła
wkrótce gwar podróżnych cichnie
odjadą wraz z krajobrazami w oknach
tęczówki do przemalowania

kluczem gęsi zamykam minione lata
zmysłowość już nie syczy w chłodnej kąpieli
wietrzę duszę rozwieszoną na pobliskim drzewie
i drzemię

wiem - należy zadbać o okruchy
każdą cząstkę Bożego namaszczenia dodać do moszczu
gdy nieustannie nastawiam nowy
nie pasteryzuję siebie do końca

nie nazywajcie mnie więc próżniakiem
wkrótce lekki dotrę do najwyższej chmury
rozpłynę się z nią po nienazwanym świecie
aż z nowych źródeł
sto rzek wypłynie
urodzinowych

0 komentarze:

Prześlij komentarz